Home Page Slider

  • 1klc
  • baner1b
  •  
    2a 
  • tlo
  • tlo2
  • tlo1
  • dk2
  • sp42zaprasza

Patrycja Chojnowska, Publiczne Gimnazjum nr 16 w Białymstoku

Niedawno przeczytałam powieść Suzanne Collins pt. "Igrzyska śmierci”. Została ona wydana po raz pierwszy w Stanach Zjednoczonych w r. 2008, w Polsce ukazała się rok później. Jest to pierwsza część trylogii. Pozostałe noszą tytuły: "W pierścieniu ognia” oraz "Kosogłos” i wydane zostały (zarówno w USA, jak i u nas) w latach 2009, 2010. O lekturze tej dowiedziałam się przypadkowo, gdy koleżanka zaproponowała mi wyjście do kina na premierę adaptacji drugiej części tej serii. Chociaż wiem, że nie było to rozsądne, bo powinnam najpierw przeczytać powieści, a później obejrzeć filmy, które powstały na ich podstawie, jednak zaryzykowałam. Nie żałowałam tej decyzji.

Świat filmu i jego bohaterka tak mnie wciągnęły, że postanowiłam przeczytać "Igrzyska śmierci” (i ich kontynuacje). To utwór z gatunku science fiction, za którym nie przepadam. Ale cóż, czasami warto przeczytać coś nowego. Akcja książki rozgrywa się w przyszłości, w państwie, które powstało na obszarze zniszczonych różnymi kataklizmami Stanów Zjednoczonych, a nazywa się Panem. Jego stolicą jest Kapitol, a cały kraj został podzielony na trzynaście dystryktów, których mieszkańcy specjalizują się w wydobyciu i produkcji określonych dóbr. Panemczycy 74 lata wcześniej zbuntowali się przeciwko despotycznej władzy w czasie tzw. Mrocznych Dni, co doprowadziło do wojny domowej. W jej wyniku prezydent Snow stojący na czele państwa totalitarnego rozkazał zniszczenie Trzynastego Dystryktu i jego mieszkańców. Aby zastraszyć pozostałych rodaków, ustanowił coroczne Igrzyska Głodowe. Są to zawody, w których obowiązkowo muszą wziąć udział dziewczyna i chłopak w wieku od 12 do 16 lat z każdego dystryktu. Ich wybór odbywa się drogą losowania. Para wyrusza luksusowym pociągiem do stolicy, jest specjalnie przygotowywana do odpowiedniej prezentacji, a później ( wraz z przedstawicielami innych dystryktów) zamykana na arenie i zmuszona do walki na śmierć i życie. Zwycięzca może być tylko jeden. Otrzymuje on od państwa wysoką pensję i luksusowy dom w swoim dystrykcie w tzw. Wiosce Zwycięzców. Główną bohaterką powieści jest szesnastoletnia Katniss Everdeen z Dwunastego Dystryktu, jednego z najbiedniejszych w Panem – górniczego. Mieszka wraz z matką i o cztery lata młodszą siostrą Primrose w ubogim domu. Ojciec, główny żywiciel rodziny zginął w wypadku w kopalni. Kobiety umarłyby z głodu, gdyby nie umiejętność polowania, jakiej tato nauczył przed śmiercią starszą córkę. Katniss poluje wraz z osiemnastoletnim Galem Hawthornem w lesie poza terenem dystryktu, a następnie wymienia zdobycz na potrzebne jej produkty. Jest to zajęcie nielegalne, zagrożone karą śmierci. Młodzi zaprzyjaźniają się ze sobą i wspierają wzajemnie. Zaczynają też (zwłaszcza Gale) myśleć o wspólnej przyszłości i ucieczce z Panem. Plany ich krzyżuje losowanie do udziału w kolejnych Igrzyskach Głodowych. Gdy zostaje wylosowana Primrose, siostra zgłasza się za nią na ochotnika. Drugim zawodnikiem – trybutem reprezentującym dystrykt zostaje jej rówieśnik, syn piekarza – Peeta Meellark. Oboje zostają zabrani do Kapitolu. Towarzyszy im mentor, jedyny dotychczasowy zwycięzca igrzysk z Dwunastego Dystryktu – Haymitch Abernathy. Na miejscu zajmuje się nimi ekipa stylistów, która przygotowuje trybutów do prezentacji i na arenę. Całość jest non stop transmitowana przez telewizję na całe Panem. W czasie prezentacji Peeta wyznaje przed kamerami, że jest zakochany w Katniss. Oboje postanawiają udawać uczucie, by zyskać większą popularność i wsparcie sponsorów. Igrzyska rozpoczynają się i kończą przy Rogu Obfitości. W walce ginie dwudziestu dwóch trybutów. Pozostają tylko reprezentanci Dwunastego Dystryktu, którzy wspierają się wzajemnie, władze obiecały bowiem, że darują życie dwojgu zawodnikom, jeżeli będą z tego samego dystryktu. Gdy jednak zginął 22. trybut, Kapitol zmienił zdanie i wycofał obietnicę. Ranny Peeta prosi, by dziewczyna go zabiła, lecz Katniss się nie zgadza. Daje mu trujące jagody, przez które wcześniej zginęła inna trybutka, proponuje, by razem je zjedli. W ostatniej chwili organizatorzy igrzysk ogłaszają ich oboje zwycięzcami. Igrzyska Głodowe muszą mieć zwycięzcę. Okazuje się, że swoim zachowaniem młoda para naraziła się na gniew prezydenta Panem. Jeżeli chce uniknąć kłopotów, musi nadal udawać zakochanych. Peeta załamuje się, bo on wcale nie udawał. "Igrzyska Śmierci” kończą się powrotem głównych bohaterów do rodzinnego dystryktu. Książka (podobnie jak film) wciąga głównie dzięki kreacji głównej bohaterki – Katniss. W żadnej z przeczytanych do tej pory pozycji nie spotkałam się z taką postacią dziewczyny. Jest bardzo odpowiedzialna. Gdy ojciec ginie w kopalni, matka załamuje się. Ona, mimo że jest dzieckiem, zachowuje się jak dorosła i przejmuje obowiązki głowy rodziny. Wie, że nie ma wyjścia, gdy nie przejmie inicjatywy – z głodu zginą wszystkie trzy. Ma żal do matki, bo to przecież rodzic powinien troszczyć się o dziecko, a nie odwrotnie. Ponad własne życie kocha małą Prim i dosłownie daruje jej życie, narażając swoje na śmierć w igrzyskach. Jest samotna w swoim działaniu ponad siły, jednak się nie załamuje. Dzieje się tak w dużej mierze dzięki Galemu. Zbliża ich do siebie podobna sytuacja życiowa, umiejętności i marzenia. Ojcowie obojga zginęli w tej samej katastrofie, oboje są jedynymi żywicielami rodzin, polują. Katniss pozbawiona jest egoizmu, bardzo ludzka. Tę ludzką twarz zachowuje także na arenie. Zabija, gdy musi, aby przeżyć. Nie jest okrutna, jak inni trybuci. Troszczy się o inną zawodniczkę – Rue, jak o własną siostrę. Jej śmierć opłakuje jak utratę Prim.
W ciekawy sposób został też w utworze przedstawiony wątek dotyczący miłości Peety do Katniss. Chłopak nie jest ani piękny, ani odważny. Właściwie na początku – nijaki. Czytelnik cały czas kibicuje związkowi głównej bohaterki z Galem. Jednak wraz z rozwojem akcji, gdy bliżej poznajemy syna piekarza, zyskuje on naszą sympatię. Czym? Otóż swoją szczerością, bezpośredniością, poświęceniem. Okazuje się bowiem, że od dzieciństwa kocha dziewczynę. Gdy miał pięć lat, podarował jej dwa chleby, które uratowały ją od śmierci głodowej. Teraz też ją ratuje. Kocha ją szczerze, bezinteresownie i bezgranicznie. Chce ją chronić i dla niej poświęcić życie. Która czytelniczka nie chciałaby mieć tak oddanego wielbiciela?
Innym bohaterem, też zasługującym na uwagą, jest Haymitch, jedyny dotychczasowy zwycięzca Głodowych Igrzysk z Dwunastego Dystryktu. Autorka na podstawie tej postaci pokazuje, jak nisko może upaść człowiek pod wpływem nałogu. Okazuje się bowiem, że życie w luksusie to za mało, by być szczęśliwym. Abernathy nie może bowiem uporać się ze swoimi wspomnieniami dotyczącymi pobytu na arenie. Ten zdawałoby się przegrany człowiek jednak potrafi podnieść się z upadku, gdy uświadamia sobie, że od niego zależy życie jego podopiecznych. Staje na wysokości zadania i doskonale wywiązuje się z obowiązku mentora.
W książce spotykamy jeszcze wiele innych ciekawych postaci, których charaktery, zachowanie, bardzo przypominają nam współcześnie żyjących naszych znajomych lub ludzi, których znamy z telewizji. Weźmy dla przykładu Effie, kobietę, dla której liczy się to, co zewnętrzne, przede wszystkim dobry wygląd, prezencja, nie to, co jest w środku.
Głodowe Igrzyska to nic innego, jak popularne od dawna reality show. Może tylko bardziej okrutne. Całe szczęście jeszcze w naszej tv nie żądają, by uczestnicy takich programów zabijali się wzajemnie. Oprócz tego wszystko się zgadza. Trzeba walczyć wszelkimi sposobami o względy widzów, a przy tym dobrze się prezentować i uśmiechać, by zyskać popularność, by program miał większą oglądalność. Po jego zakończeniu zwycięzcę także czeka nagroda, może jeszcze większa niż w powieści – wywiady, pierwsze strony gazet, propozycje ról filmowych, reklamy, itp. Nieważne, kim on jest, ważne, że umiał się sprzedać.
A sam Kapitol i jego prezydent? Czy nie przypomina nam to polityki współczesnych despotów, władców, którzy uważają się za równych bogom (patrz prezydent Rosji) i nic nie robią sobie z moralności, z umów międzynarodowych. Decydują o życiu milionów Bogu ducha winnych osób. Kto już raz jest u władzy, ten nie chce ustąpić, nie chce z niej zrezygnować! Prezydent Snow zachowuje się podobnie, ale nie jest w tym odosobniony. To zimny kalkulator, któremu nikt nie ma prawa się sprzeciwić, bo gorzko za to zapłaci. Mieszkańcy Kapitolu, są wybrańcami losu. Zamożni, wystrojeni, nie martwią się o życie swoich dzieci, cieszą się i bawią. Głodowe Igrzyska są dla nich ważną rozrywką w monotonnym, dobrym życiu. Trochę przypominają mi ludzi, których los (na razie) oszczędził, cały czas im sprzyja. Wtedy zapomina się o tym, co najważniejsze – o przykazaniu miłości bliźniego, ludzi opanowuje znieczulica. Kapitolończycy traktują trybutów, jak gwiazdy filmowe, a ich walkę na śmierć i życie – jak występ w filmie sensacji. Ludzie żyjący w dobrobycie zapominają o współczuciu, o tym, że nic nie trwa wiecznie, a ich los może się odmienić.
Co jeszcze decyduje o popularności książki? Na pewno wiele elementów. Nie sposób ich wszystkich wymienić. Jednym z nich jest to, że tekst łatwo się czyta. Narratorem utworu jest główna bohaterka. Poznajemy świat z jej perspektywy. Mówi ona językiem prostym, łatwym do zrozumienia. Akcja biegnie szybko, często towarzyszą jej niespodziewane zwroty, co sprawia, że czytanie nie nuży. Ponadto autorka nie stosuje drastycznych opisów śmierci, co jest plusem. Stwarza świat fikcyjny, lecz podobny do rzeczywistego. Młody czytelnik, do którego książka jest adresowana, czytając, uświadamia sobie, że dobry wygląd (operacje plastyczne), przemoc i tzw. "zaistnienie” w mass mediach (także na Facebook'u) poprzez skandale i za wszelką cenę – nie są wartościami, do których należy dążyć. Liczy się bowiem co innego: miłość, dobroć, moralność, mądrość, rodzina, czyli wartości ponadczasowe. Przemoc, mord i wojna niszczą człowieka od środka, nie pozwalają zapomnieć.
Zachęcam wszystkich do przeczytania " Igrzysk śmierci”. To lektura nie tylko dla miłośników science fiction.

Archiwum aktualności